wtorek, 24 grudnia 2013

Heavy Rain - dużo wrażeń dla miękkiego serca




Już po pierwszych minutach, które rozegrałem w Heavy Rain, wiedziałem, że będę chciał stracić nieco czasu i napisać recenzję. Z rozdziału na rozdział, co raz mocniej odczuwałem chęć napisania kilku zdań na temat, jak wspaniała jest ta gra. Po pierwszym zakończeniu musiałem uaktualnić swoją myśl przewodnią z: "Już dawno gra nie sprawiała mi TAKIEJ przyjemności", na "Nigdy wcześniej gra nie sprawiała mi TAKIEJ przyjemności".

Nie chodzi tu o przyjemność z niszczenia czołgów, kiedy czuję satysfakcję z cudzego wkurwu i rosnącego doświadczenia. Chodzi o przyjemność w podejmowaniu decyzji. Z pudełka krzyczy do nas "Najbardziej filmowa gra roku". Ile to filmowych gier już widziałem? I tytuły Full Motion Video, czy może bardziej rozbudowane, w których mieliśmy zalążek tworzenia historii, wszystko to można rzucić w kąt, bo twórcy Heavy Rain postawili bardziej na emocje, które w końcu za nas kierują opowieścią.


Główni "aktorzy": Norman Jayden, Ethan Mars, Madison Paige i Scott Shelby. Oscarów nie otrzymali, ale i tak odwalili kawał dobrej roboty
Miałem ostatnio taki przypadek z The Walking Dead, który jest świeższym tytułem. Niesamowicie podobał mi się styl rozgrywki, momenty wyboru, ciągła opieka nad Clementine. Jednak czegoś brakowało, wydawało się, że za każdym razem zapełniamy tylko środek, a początek i zakończenie każdego epizodu jest z góry zaplanowany. Nie czuło się tego, że jakikolwiek inny wybór mógłby spowodować, że ostateczny wynik zostałby zmieniony.

Po twarzach widać, że to początek gry. Później jest deszczowo, szaro i widać jedynie smutaśne twarze...
Ale przecież jeszcze wcześniej był Fahrenheit. Dzieło niemal doskonałe... przez pierwsze kilka etapów... Największa bolączka to niekonsekwencja tego tytułu, gdzie z ciekawej kryminalnej fabuły, stworzono połączenie Power Rangers i Transformers, gdzie już nie tylko kryminalnej, ale fabuły ogólnie, ciężko było doszukać się między kolejnymi bezsensami serwowanymi, zachłyśniętymi urokiem pierwszych minut, graczom.

To, co tutaj wymieniłem, a czego mi brakowało, znalazło się w Heavy Rain. Dodano również wspomniane wcześniej emocje, które trzymały mnie kilka godzin i miałem wyrzuty sumienia odchodząc od telewizora.

...czego przykładem jest wiecznie cierpiący Ethan Mars.
Ktoś pomyśli, żem chory! Ale nie, wychodzę z założenia, że przy tym tytule trzeba spędzić jak najwięcej czasu za pierwszym razem, bez kontynuacji, czy powtarzania tego samego elementu, by uzyskać lepszy "wynik". Historia jest tylko jedna i poprzez wybory tworzysz swoje unikalne zakończenie (ja właśnie tak grałem, swoim zakończeniem pochwalę się na sam koniec).

Ethan Mars to facet po przejściach, który z jednej tragedii rodzinnej wpada w drugą, bardziej medialną. Po mieście grasuje "Zabójca z origami" (co brzmi niesamowicie fantastycznie, aczkolwiek z papieru nie jest zrobiony), topi chłopców w deszczówce i zostawia przy zwłokach zwierzątko zrobione z papieru, a także kwiat orchidei. Ethan jest mocno powiązany z tą sprawą i będzie musiał zmierzyć się z samym sobą. W tym samym czasie kierujemy trójkę innych bohaterów. Mamy detektywa (astmatyk Scott Shelby), który jest w trakcie rozwiązywania sprawy Zabójcy z Origami na zlecenie jednej z matek, która wcześniej straciła w wyżej wymieniony sposób dziecko. Madison Paige to dziennikarka cierpiąca na bezsenność. Norman Jayden to agent FBI walczący z uzależnieniem od narkotyków.

Nie jestem pewien, czy była kiedykolwiek druga heroina, która by mnie tak NIE irytowała. Może to zasługa dubbingu?
Losy tej czwórki będą się przecinać przez cały poświęcony grze czas. Mogą sobie przeszkadzać, pomagać, ignorować. W konkretnym momencie ważna jest przeszłość i to co w niej uczyniliśmy. Jeśli jesteś draniem możesz zrobić z Jaydena naćpanego furiata, a ze Scotta typowego detektywa z powieści Chandlera. Z tego też powodu polecam grać bez "szlifowania postaci". Ja przez całą zabawę starałem się postępować według własnego sumienia, co jest ważne, bo okazało się, że w pewnych sytuacjach (które często mają ograniczony czas reakcji) zachowałbym się zupełnie inaczej niż typowo hollywodzkie gwiazdy.

Grafika jest fenomenalna. Ponoć w L.A. Noire jest znacznie lepsza mimika twarzy, ale szczerze powiedziawszy albo nie widzę różnicy, albo jeszcze te druga gra nie miała okazji mnie czymś większym do siebie przyciągnąć. Same facjaty są tak mocno realistyczne, że chyba tylko nienaturalnie ogromne zębiska psują klimat postaci. Norman Jayden to wykapany młody Alec Baldwin! Pozostałe elementy, jak otoczenie, czy statyści są na co najmniej bardzo dobrym poziomie.

"Najładniejsza" twarz Heavy Rain. Tytuł z 2010 roku, a ja w 2013 podniecam się efektami w grach komputerowych. Ależ mam opóźnienie...
Muzyka to arcydzieło. Soundtrack wielkością równa się z cyklem Metal Gear, czy Mafią. Orkiestra kapitalna, zarówno wolniejsze, nostalgiczne kawałki, jak i te bardziej agresywne, to jedna z najlepszych podkręcających klimat w grze. Przy okazji trzeba podkreślić, że nie wybija się ponad plan, bo przeważnie te spokojne podkreślają spokój, a przy agresywnych, zaręczam, nie ma czasu na przesłuchiwanie linii melodycznej, serce przed telewizorem bije jak oszalałe w rytm muzyki. Oczywiście jeśli ktoś poważnie podchodzi do Heavy Rain.

Warto zobaczyć osobę, na której wzorowany jest Norman Jayden. Zupełnie nie podobny. W trakcie gry dawałem sobie głowę uciąć, że wzorowany jest na młodym Alec'u Baldwinie
Na ten moment czekałem. Od czasu Larry 7: Miłość na fali, nie widziałem czegoś tak dobrze zdubbingowanego! Jedyne nazwisko jakie mi się obiło o uszy przed zagraniem, to Magdalena Różczka, której gry aktorskiej nigdy nie miałem okazji zobaczyć. Spisuje się całkiem nieźle, ale główne skrzypce grają tutaj Jacek Jarzyna (Norman Jayden), Agnieszka Warchulska (Madisona Paige) i Grzegorz Pawlak (Scott Shelby). Odwalają kawał dobrej roboty, wczuwają się (bez przeżywania "aktorskiego") w role i powodują, że nie mam chęci przestawienia się na oryginalną, angielską wersję językową (vide Borys Szyc w Broken Sword 4, bleh...). Mistrzostwo!

Zdjęcia niestety kradzione. A i kraść nie było z czego
Nie wiem, co jeszcze można opisać, żeby nie zepsuć. Chyba tylko tyle, że chcę mieć swoją pierwszą platynę w trofeach i przysiądę i będę tłukł, i tłukł do zarzygania. Będę z nostalgią wspominał swój pierwszy raz z Heavy Rain, te cholerne przeżywanie i szok, jaki mnie ogarnął w ostatnich minutach gry.


OCENA: 10/10



Plusy:
  • fabuła;
  • muzyka i dźwięk;
  • "własna historia";
  • dubbing i polonizacja;
  • kapitalne wykorzystanie PS Move
  • całokształt.
Minusy:
  • ogromne zębiska postaci;
  • polonizacja w dwóch miejscach zrobiła niezły bigos i pokręciła nieco grę (zwłaszcza przy trzecim zadaniu).

SPOILER do samego końca:



Od razu zaznaczę, że będę używał inicjałów głównych bohaterów, co nie zepsuje zabawy zbłąkanym owieczkom, które nie miały się tu pojawić.


Przez cały czas trzymałem kciuki za NJ i nie będę ukrywał, że najczęściej przeżywałem właśnie jego historie niż pary EM i MP. Słynna krew w IWO podkręciła tylko tempo i mam wrażenie, że tylko przez przypadek nie oskarżyłem CB, bo przez większą część czasu byłem w 100% pewny, że to on stoi za porwaniami. Niestety ojcem dobrym nie byłem... O ile dwa pierwsze zadania wykonałem brawurowo, to przy trzecim (z palcem) przez bardzo kretyńskie tłumaczenie nie potrafiłem go wykonać (tylko ten jeden moment w całej grze uważam za niezgodny z moim postępowaniem - za uratowanie syna poświęciłbym zdrowie). Gdy nie udało mi się zrobić trzeciego zadania stwierdziłem, że czwarte - zabicie człowieka i piąte -wypicie trucizny nie pomoże uratować mi syna i muszę działać sam. Cóż się okazało? EM nie potrafił rozszyfrować adresu. Za to MP udało się uciec z domu Zabójcy z Origami i powiadomiła NJ, który nie oskarżył CB i znalazł odpowiedź sam. Trzy osoby przeżyły plus syn. Oto moje zakończenie. Oto moje Heavy Rain. Wszystko co będę powtarzał w celu złapania "platyny" - nie jest kanoniczne. A oto moje trofea zdobyte podczas pierwszego przejścia:

- Interaktywny dramat;
- Detektyw;
- Rycerz na Białym Koniu;
- Dobrzy Kumple;
- Samokontrola;
- Mistrz Kierownicy;
- Zabawa w Kotka i Myszkę;
- Zelektryzowany;
- Dobry Glina;
- Ręce do Góry!;
- Spryciarz;
- Nie jestem Zabójcą!;
- Spryciara;
- Houdini na Obcasach;
- Żegnaj, Szajba;
- Szef Kuchni;
- Kochaś;
- Wielka Ucieczka;
- Instruktor Pływania;
- Niepokonany Scott;
- Miękkie Serce;
- Zimna jak lód;
- Wybawca Dzieciaka;
- Bohater Heavy Rain.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...