czwartek, 12 lipca 2018

Resident Evil 2 - sequel doskonały


Pamiętam swoje niezrozumienie, jak szybko można wydać drugą część gry. Mój znajomy zaczął opowiadać mi o swoim nowym komputerze i tytułach, jakie posiadał. Jakoś temat spadł na Resident Evil i okazało się, że i ten posiada w swoich zbiorach. Z wypiekami na twarzy siedziałem u niego i patrzyłem na ładujące się logo CAPCOM'u. Okazało się, że nie jest to mój oczekiwany RE, tylko jego druga część. Zrozumiałem wtedy, że PC to nie Amiga - na tej platformie czas nie czeka na gracza...

niedziela, 11 marca 2018

Resident Evil - piracka e-popeja


W latach dziewięćdziesiątych "Resident Evil" otworzył worek moich "pierwszych razów", a zaczęło się to w 1996 roku, kiedy obejrzałem w telewizji (program "Escape"?) świetną recenzję nie znanego dla mnie wcześniej typu przygodówki. Wszystko, co tam widziałem, spowodowało, że zwiększyła się moja chęć do zmiany Amigi na PC-ta (PlayStation nawet nie było tematem rozmów, dla mnie to było, jak rozmawiać o rzeczach zakazanych dla nastolatka). Sama myśl o połączeniu rozwiązywania zagadek ze strzelaniem, powodowała u mnie kisiel w majtkach. Nie miałem możliwości zweryfikowania, czy wcześniej coś takiego się pojawiło, czy nie (moja wiedza czerpana była z teorii-czasopism, a nie z praktyki), ale zakochany byłem w RE po uszy!

sobota, 12 sierpnia 2017

Za żelazną bramą - typowa "polska odpowiedź na..."



Zupełnie nie pamiętam, jakim cudem ta gra pojawiła się u nas w domu. W 1995 roku nawet dziewięciolatek czuł, że Amiga umiera. Był wtedy wysyp gier, które nijak nie trzymały poziomu wcześniej wydanych. Te nowości wypuszczane na rynek (piracki), były w większości niechlujnie zrobione, a część przypominała nawet bootlegi naprędce składane.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Metal Gear Solid 3 - Goldfinger serii


Ian Fleming nie dożył filmu "Goldfinger", ale wszyscy są zgodni, że byłby zachwycony. Dwie pierwsze ekranizacje, pomimo bardzo dobrych recenzji, nie zapowiadały serii na kilkanaście odcinków. Sprawiło to nieco luźniejsze podejście do tematu i wprowadzenie gadżetów, których w książkach Fleminga nie było za wiele. Te zaś podbijały widownię i doprowadziły do bardziej elastycznego tworzenia kolejnych części. MGS3 to właśnie taki "Goldfinger". Może nie najlepszy, ale na pewno odświeżający serię. Wprowadzono tutaj wiele innowacji, które czy zostały później, czy nie, są niezłą odskocznią od ciągłego skradania się.

niedziela, 2 sierpnia 2015

Metal Gear Solid 2 - Niagara łez


Są tytuły, które kochasz od pierwszego wejrzenia. Są też takie, które odpychają, chociaż nawet na nie nie spojrzeliśmy. Metal Gear Solid 2, należy do trzeciego gatunku, z każdym razem jest co raz gorzej... Narażę się fanom, ale uważam ten epizod za bardzo ważny dla serii, ale nijak nie mogę się pogodzić z jego realizacją. Z tego też powodu próbuję unikać wszelkich kontaktów pisania o tej części negatywnych opinii. Po ośmiu miesiącach od ostatniego zagrania, zebrałem się w sobie i oto jest moja surowa opinia produktu Hideo Kojimy. Gdyby nie to nazwisko i ten brand, prawdopodobnie tytuł zniknąłby w czeluściach innych nieznanych już nam tytułów.

czwartek, 15 stycznia 2015

Legacy of Kain: Blood Omen - początek historii o Nosgoth.


Szesnaście lat temu, gdy został kupiony pierwszy PC (oczywiście do nauki w pierwszej kolejności, a do zabawy w drugiej) i gdzie każdy folder przeszukiwany był w poszukiwaniu ukrytych w nim gier, na okładce magazynów komputerowych zaczęła pojawiać bardzo ładnie wykonana niebieskawa postać z białymi oczyma. Nazywany następcą Lary Croft, która już w tamtych czasach była uznawana za najpięknięjszą lekko na wyrost, tajemniczy Raziel reklamował nową grę. Prawdopodobnie nieliczni wiedzieli, że owa gra nie jest początkiem nowej sagi, lecz kontynuacją. Recenzenci, jak i sami konsumenci posługiwali się skrótem - Soul Reaver. Dopiero po kilku latach, jak już udało mi się zdobyć własną wersję Soul Reaver'a, zacząłem się bardziej wgłębiać w historię Nosgoth i zauważyłem, że dopisek Legacy of Kain to nie tylko zabieg kosmetyczny, ale ważna informacja dla graczy łaknących czegoś więcej, niż zabijania wrogów. Sugerował, że jest to część większego projektu, gdzie fabuła gra główne "szczypce".

sobota, 29 listopada 2014

Metal Gear Solid - arcydzieło nie do pobicia


Jest tam taka scena, kiedy nasz bohater w podziemnych dokach ściąga płetwy i omijając dwóch strażników, czeka aż winda zjedzie na jego poziom. W trakcie tego zamieszania, na ekranie pojawiają się napisy z wymienionymi osobami, które są odpowiedzialne za ten tytuł. Jeszcze nie wiemy, że ta część Metal Gear to arcydzieło, ale gdy tylko kolejny strażnik zjedzie windą, Snake wymija go i po cichu wbiega do niej. Wjeżdżając na samą górę, nasz bohater rozbiera się z niepotrzebnej garderoby, ściąga maskę, wyprostowany patrzy przed siebie - w kamerę. Pojawia się napis Metal Gear Solid, a muzyka powoduje, że sztywnieją nam palce na klawiaturze/padzie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...